-Co?!-wykrzyknęłam histerycznie-Ona jest zbyt mała! To jest nie możliwe wśród magi...-urwałam i spojrzałam na Natta.
-ONA JEST OSTATNIM SZRYM WILKIEM!!!- wykrzyknelismy równo. Nagle łapy się pode mną ugieły i zemdlałam.
Natt???
piątek, 12 września 2014
Od Arven-cd. Natta
Od Riaan
Szłam wolno. Tak jak tata. Łapa za łapą. Gaja leciała obok. Mirtis biegła w trawie. Mimo, iż było super, źle się czułam, bo razem z siostrą okłamałyśmy rodziców. Miałyśmy iść na spacer, ale poszłyśmy do lasu zapolować. Niestety stado okazało się agresywne. Samiec Alfa kopnął Mirtis. Moja siostra poleciała parę metrów. Pobiegłam do niej. Miała nad okiem ranę. Zawyłam. Wtedy przyszli rodzice. Nic nie mówiąc mama wzięła mnie do pyska, a tata Mirtis. W jaskini mieliśmy niezłą reprymedę.
-Co wam przyszło do głowy polować?! Macie tylko pół roku!!!-wydarł się tata.
Mirtis???
piątek, 8 sierpnia 2014
Od Natta do Arven cd.
-Mirtis kochanie idź spac.
-Koszmary. - jej słowa jeszcze były niepewne i chwiały się ale mimo to je rozumiałem.
-Złe sny? - zapytałem. - Nie musisz się bac. To tylko sny.
-To tylko sny.- powtórzyłem ale miałem niejasne przeczucia co tak naprawdę się stało. Ale nie mogło się stac. To niemożliwe.
-Nie! - krzyknęła. - To było prawda.Oni znikali.
-Jak to znikali? Jacy oni?
-Arven!- zawołałem ją odpowiedziało mi głuche westchnienie. -Arven choc szybko.
-Już. - mruknęła sennie. - Mirtis maleńka idź spac zaraz mam przyjdzie i wygoni koszmary. Mirtis wbiegła do nory a zaraz za nią pojawiła się głowa Arven.
-Co jest? Obudziłeś mnie. - powiedziała z wyrzutem.
-Kochanie. Mirtis ma wizje...
Arven? Nie było bardzo krótkie :) Może troszkę...
Od Arven-cd. Natta- do Natta
Natt???Niestety masakrycznie krótkie.
Od Natta do Arven cd.
Wróciłem do jaskini i zastałem Arven opiekującą się moimi córkami. Na ich widok serce zaczeło mi topniec. Położyłem sarnę i zabraliśmy się za jedzenie. I w tedy ta króliczka co znalazła ją Arven zaczęła wnosic wilczyce do swojej norkoklatki.
Arven wybuchła śmiechem. Ja również się uśmiechnąłem.
-Maja lubisz je? - spytała z pobłażaniem moje słońce podchodząc do króliczki. Zawstydzona popatrzyła na Arven i widząc jej uśmiech odpowiedziała tym samym i kiwnęła pośpiesznie małą główką.
Arven???
Od Arven-cd. Natta - do Natta
Gdy dolecieliśmy klapnęłam na ziemię. Położyłam się i zaczęłam lizać najpierw Mirtis, następnie Riaan.
-Która zostanie następną Alfą?- zapytałam.
-Narazie skupmy się na wychowaniu ich- uśmiechnął się. Odpowiedziałam tym samym. Ziewnęłam, po czym zaburczało mi w brzuchu.
-Głodna jestem- jęknęłam wstając.
-Śpij Arven, ją zapoluję- Natt poszedł do wejścia.
-Dziękuje- podeszłam i polizałam go po pyszczku. Gdy wyszedł do jaskini wpadła Maja, po czym klapnęła obok szczeniąt. Po godzinie wrócił Natt z sarną. Wzięliśmy się za jedzenie. Wtedy zauważyłam, że Maja wkłada szczeniaki do swojej dziurki-klatki.
Natt???
Znalezienie towarzysza - Mirtis
Jedna samotna łza zleciała z moich rzęs. skapując na ziemię. Odpowiedziało mi ciche westchnienie trawy.
-Spragniona? - spytałam trawę. Wiem jak absurdalnie to brzmi ale słyszałam czasem ciche głosiki źdźbeł trawy, liści, korzeni drzew, ciche szmery ziemi. Nikomu o tym jeszcze nie mówiłam. Boje się powiedzieć. Odpowiedzią trawy było kolejne westchnienie. Przez łzy uśmiechnęłam się do niej.
-Szkoda, że nie panuje nad wodą. Gdyby Riaan tu była na pewno zdołała by coś zrobić.- mruknęłam do trawy.
-Z kim rozmawiasz? - zapytał mnie jakiś głos cichutki, prawie niesłyszalny.
-Gdzie jesteś? - spytałam podrywając się na równe nogi.
-Tutaj. - cichutki głosik mi odpowiedział. Spojrzałam w stronę skąd dobiegał. Na trawię kilka kroków przede mną siedziała mała myszka.
-Ach... to tylko mysz. - mruknęłam do siebie i znów usiadłam.
-Nie jestem myszą! - krzyknęła oburzona podchodząc bliżej mnie. Była całą czarna.
-Doprawdy? A czym jesteś jak nie myszą?
- Myszelką
-Myszelką ?
-Tak myszleką. Myszy sa naszymi dalekimi kuzynami.
-A czym się różni myszelka od myszy? - zapytałam zdziwiona.
- Myszelki potrafią to. - powiedziała z dumą znikając. Po prostu rozpłynęła się w powietrzu,by następnie pojawić się na mojej łapię.
-Niesamowite. - mruknęłam. - Jak masz na imię?
-Meri. - odparła. - A ty jesteś bardzo mięciutka. - uśmiechnęłam się patrząc jak myszka zwija się w kuleczkę i zasypia na mojej łapię. A czemuż nie przespać się? Wyciągnęłam łapy i ułożyłam na nich głowę. Starając się przy tym nie obudzić Meri.
Od Natta do Arven cd.
-Arven! - krzyknąłem ale ona nie słyszała leciała dalej i w tedy go zobaczyłem orła, a raczej coś na jego kształt. Mimo, że nigdy nie widziałem czegoś takiego wiedziałem, że to wysłannik Masy. Był jak cień, cały czarny.Złapał moją ukochaną. Wzbiłem się w powietrze ale byłem za wolny. Nim zdążyłem dolecieć Arven spadała, a ten jej nieszczęsny królik razem z nią, opatuliła go skrzydłami.
-Arven! - wrzeszczałem dolatując do niej. Leżała z szeroko otwartymi oczami w kolorze fiołków na ziemi. Przerażony królik czmychnął w krzaki.
-Arven!Arven! Moje słońce. Proszę nie możesz mnie zostawić...- lamentowałem stojąc nad nią. Jej powieki delikatnie prawie niezauważalnie drgnęły.
-Ci...-wychrypiała.- ciąż...szczeniaki...- jej głos był przesiąknięty bólem.
-Szczeniaki? - spytałem będąc na granicy histerii. -Jak to szczeniaki?!
-Szcze...- ale nie zdążyła krzyknęła przeraźliwie. A ptaki z pobliskich drzew odleciały w popłochu.
- Jesteś w ciąży?- spytałem jak ostatni debil.
-Ta..-wychrypiała wstrząsana kolejnymi atakami bólu. Arven jest w ciąży! To wspaniale. Niesamowite!
-Czemu mi nie powiedziałaś?- zapytałem lecz od razu zamilkłem zdając sobie sprawę, że spadła z olbrzymiej wysokości i.. o bogowie rodzi! Nie! Nie! Masa Sun Moon i inne cholerstwa pomocy! I teraz to do mnie dotarło. Nie zdążę dolecieć i przylecieć z powrotem z innym wilkiem sam muszę odebrać poród!
-Na..- chrypiała dalej Arven. - Szczeniaki..- Co? A szczeniaki. I w tedy zobaczyłem na wiosennej trawię wśród krwi jednego małego szczeniaka, owiniętego w błonkę. Musisz ją przegryźć. Podszepnął mi jakiś głos. Spanikowany postanowiłem go posłuchać. Przegryzłem błonę i zacząłem lizać małą wilczycę. Była cała niebieska. A zaraz za nią wyłoniła się druga błonka z szczeniakiem. Tym razem głos nie musiał mi podpowiadać, przegryzłem błonkę. Spazm strachu wstrząsnął moim ciałem. Nie słyszałem bicia serca ani tego nowego szczeniaka ani mojej Arven, ani niebieskiej wilczycy
-Nie. -wyszeptałem liżąc małą czarną jak noc wilczycę na przemian z niebieską jak wody mórz . Ale nic się nie działo.
-Masa... Matko... proszę. Nie zabieraj mi ich. - krwawe łzy spływały po moim pysku. Skapując na brązowy pysk mej ukochanej. - Nie możesz mi ich zabierać!- krzyczałem w noc. Patrząc na nieruchome ciało mojej ukochanej i jej szczeniąt. I w tedy po raz pierwszy Masa mnie wysłuchała. Jasne światło rozjaśniło noc. Niebieskozłote promienie zsunęły się z nieba. I duszę moich ukochanych wilczyc zsunęły się do ich ciał. Bum... usłyszałem pierwsze uderzenie serca i omal nie rozpłynąłem się z ulgi i szczęścia.
-Synu.- usłyszałem głos, delikatny kojący. Spojrzałem w stronę skąd dochodził. Obok mnie stały dwa rozmyte wilki jeden niebieski a drugi złocisty. Nie wiedziałem skąd ale byłem pewny, że to Masa i Water. Wargi złotego wilka uniosły się w uśmiechu.
-Zajmij się nimi jak najlepiej potrafisz.- powiedziawszy to podeszła do czarnej wilczycy i delikatnie przejechała łapą wzdłuż jej ciała. Następnie Water to samo uczynił z niebieską wilczycą. I bez słowa wyjaśnienia postacie wilków się rozmyły.
-Arven.. Moja najukochańsza Arven. Obudź się- wyszeptałem i ona mnie posłuchała. Otworzyła te swoje piękne fiołkowe oczy i popatrzyła na mnie.
-Natt. Szczeniaki. - wychrypiała.
-Są. Nic im nie jest.- Przesunąłem się pokazując jej dwie wilczyce leżące obok niej i piszczące cichutko. Uśmiechnęła się blado.
-Niebieska Riaan i czarna Mirtis. - wyszeptała.
-Riaan, Mirtis powtórzyłem. Ładnie. - uśmiechnęła się w odpowiedzi nawet nie spoglądając na mnie.
Patrzyła jak wilczyce ssą mleko. Westchnęła cicho.
- Jestem taka zmęczona. - wyszeptała. Dziękować bogom mimo, że nie byłem szybki to siły mi nie brakowało. Złapałem dwie małe wilczyce do pyska. A moją Arven otuliłem łapami. I z trudem machają skrzydłami wzbiłem w powietrze...
Arven??? O bogowie.... trochę długaśne? Em... oj.. No dobra nieco się rozpisałam :)
Od Kazumy
- Kim jesteś!
Amira???
czwartek, 7 sierpnia 2014
Od Arven-cd. Natta- do Natta
środa, 6 sierpnia 2014
Od Natta do Arven cd.
Arven? Wiem odbiło mi :) I tamto opowiadanie nie było krótkie fajnie je się czytało :) Jeśli pokrzyżowałam ci plany z pisaniem to sorry.
Od Arven-cd. Natta-do Natta
-No bo, zauważyłam płaczącego króliczka. Więc go podniosłam. Powiedziałam, żeby się uspokoił, bo nic mu nie grozi. Więc zaczął do mnie mówić mamo. Więc to tak jakby towarzysz, bo bardziej jestem jego mamusią-przyznałam się. Natt powoli wstał i podszedł do mnie.
-Będziesz świetną, i mamą i opiekunką, ale poproś o pomoc Kazumę-po czym nachylił się by mnie polizać, ale ja odsunęłam się kręcąc głową.
-Nie- po czym wzięłam Maję w zęby i odleciałam. Natt poleciał za mną.
Natt???Trochę krótki, nie??? ;)
Od Natta do Arven Cd.
-Ładny prawda?- spytała niewinnym głosikiem z uśmiechem. Westchnąłem jeszcze się do końca nie otrząsnąwszy. Położyła go na ziemi, a on aż dziw nie uciekł tylko schował się pomiędzy jej łapami. I przerażonymi ślepkami wpatrywał we mnie.
-Ci... Maja. - zamruczała do niego.A raczej niej, - Mimo, że wygląda jak wielki zły wilk w duszy jest barankiem. Nic ci nie zrobi.
-Ha ha. Bardzo śmieszne! Barankiem?!
-No już już!- powiedziała w obronie. - Nie wiedziałeś, że jesteś barankiem?- znów ten niewinny uśmieszek.
Westchnąłem cicho w odpowiedzi. dalsze sprzeczki nie miały sensu. Skończyło by się na tym, że sam uwierzyłbym, że jestem barankiem.
-Skąd ją wzięłaś ?- zapytałem ignorując poprzedni temat.Na co ona wybuchnęła śmiechem
-Nie śmiej się, tylko odpowiedz. I co oznaczało to ,,tak jakby" ?
Arven ???
wtorek, 5 sierpnia 2014
Od Arven-cd. Natta- do Natta
-Wiesz ty co!-wykrzyknął-Prawie dostałem zawału serca!
-Cykor...-zaśmiałam się.
-Ale śmieszne... Co ty tam robiłaś?!-zapytał.
-Goniłam królika. Popatrz-wyjęłam króliczka. Trząsł się cały-Spokojnie Maja-szepnęłam do niej.
-Towarzysz?!-Natt niemal się udławił.
-Tak jakby...
Natt???
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Od Natta
Z rozmyślań wyrwał mnie cichy szmer pazurów, wbijających się w ziemię. Warknąłem cicho poirytowany. I szybko podniosłem na równe nogi.
-Wyjdź kimkolwiek jesteś. - krzyknąłem w noc, odpowiedział mi szelest pobliskich krzewów.
( a więc zaczynamy pisać! :) Niech ktoś dokończy, nie bać się, odpowiadać )
Nowa wadera!!!
Imię: Amira (po arabsku "księżniczka", jej prawdziwe imię to Picallo)
Płeć: Wadera
Wiek: 2 lata
Cechy: Jest zwinna, szybka, sprytna, pomysłowa, waleczna, odważna, uparta, stanowcza. Na ogół jest cierpliwa i wrażliwa. Zawsze czujna, nieufna, ostrożna, pewna siebie i rozsądna. Poza tym spokojna, szczera, tolerancyjna, inteligentna, silna. Nigdy się nie poddaje i nigdy nie marzy. Znakomita aktorka, czasem ryzykuje. Trudno z nią nawiązać kontakt. Nigdy nie jest ciekawska ani dociekliwa, ma swoje tajemnice. Trochę wredna i opryskliwa, spostrzegawcza, zadziorna. Bardzo wytrzymała. Wszystko co się na nią złego powie zapamiętuje. Poza tym wybredna i humorzasta. Z natury samotniczka, ale szuka partnera.
Stanowisko: Zwiadowca
Żywioł: Piasek... i Powietrze
Moce: Wszystkie związane z żywiołami, niewidzialność, potrafi wpłynąć na wilka - hipnotyzując go (kazać mu zrobić coś wbrew jego woli).
Patron: Air
Partner: Szuka...
Rodzina: Nie chce znać. W innej watasze i zmarła, patrz. historia.
Historia: Urodziła się na pustyni, nazwana Picallo. Jej wataha była wędrowcami. Całe miesiące wędrowała. Zmarła jej matka, zabita przez ojca (swojego męża), by "wymienić" na nową, lepszą. Jednak nie doczekali się ani ślubu, ani dzieci. Zmarł ojciec. Przyszła macocha wróciła do swojej watahy (była z innej). Więc Picallo została przywódcą. Zmienili jej imię na Amira. Dowodziła krótko. Okazało się, że macocha zaszła w ciążę, urodziła syna. Wróciła z powrotem. Picallo-Amira została zrzucona z władzy i została służącą. Po kilku tygodniach jednak zbuntowała się i uciekła. Zrobiła się samotniczką. Nie ufała nikomu. Nie mieszkała nigdzie. Biegła, dniami i nocami, szukając schronienia. Dawno by jej nie było, jedynie jedna myśl dzielnie trzymała ją na nogach. "Gdzieś tam, daleko, jest moje miejsce. I ktoś, kto na mnie czeka...". Ale jednak dni i tygodnie mijały, a nic nie znalazła. Podczas swojej podróży napotkała węże Hisette i Skales'a (czyt. Skeils'a). Doprowadzili ją do Nilu, gdzie znalazła watahę. Chce tu "zatrzeć" blizny z przeszłości i założyć rodzinę.
Towarzysz: Wkrótce.
Właściciel: magia13
niedziela, 3 sierpnia 2014
Nowa wadera!!!

Imię: Kazuma
Płeć: Wadera
Wiek: 3 lata
Cechy: Nieustępliwa ,przekonująca ,zabawna ,zdyscyplinowana trochę ,energiczna ,zwinna
Stanowisko: przywódczyni wszystkich wojowników, Samica Beta
Żywioł: Tak praktycznie to Wojna
Moce: Ciche skradanie ,niewidzialność
Patron: Water
Partner: Kto ją będzie chciał jest szczęściarzem ;)
Rodzina: Opuściła
Historia: Ale biografia ,bo miałam pewien problem kiedyś z jedną graczką ,bo miała co innego napisane niż kazała
Towarzysz: Nie ma jeszcze zakładki
Właściciel: Ipatka98
Nowy Basior!!!

Imię: William (Will)
Płeć: Basior/Samiec
Wiek: 2 Lata 3 Miesiące
Cechy: Jest miły, towarzyski, zabawny, cichy i nieśmiały.Jest niewidomy od urodzenia.(Tak jak siostra bliźniaczka) Wie, że inne szczeniaki nie chciały się z nim bawić, więc nie lubił chodzić do szkoły.
Stanowisko: Przywódca Wszystkich Wojowników
Żywioł: Ogień, Ziemia .
Moce: Czyta w myślach, teleportuje się, umie stawać się niewidzialny, samozapłon, podczas walki jego futro może się zapalić, jest odporny na ogień, panuje nad ziemią.
Patron: Fire, Uniwers.
Partner: Szuka kogoś kto nauczy go kochać sercem a nie oczami.
Rodzina: Ma siostrę, ale jej szuka.
Historia: (uzupełnię)
Towarzysz: --
Właściciel: Dryadalis