piątek, 12 września 2014

Od Arven-cd. Natta

-Co?!-wykrzyknęłam histerycznie-Ona jest zbyt mała! To jest nie możliwe wśród magi...-urwałam i spojrzałam na Natta.
-ONA JEST OSTATNIM SZRYM WILKIEM!!!- wykrzyknelismy równo. Nagle łapy się pode mną ugieły i zemdlałam.
Natt???

Od Riaan

Szłam wolno. Tak jak tata. Łapa za łapą. Gaja leciała obok. Mirtis biegła w trawie. Mimo, iż było super, źle się czułam, bo razem z siostrą okłamałyśmy rodziców. Miałyśmy iść na spacer, ale poszłyśmy do lasu zapolować. Niestety stado okazało się agresywne. Samiec Alfa kopnął Mirtis. Moja siostra poleciała parę metrów. Pobiegłam do niej. Miała nad okiem ranę. Zawyłam. Wtedy przyszli rodzice. Nic nie mówiąc mama wzięła mnie do pyska, a tata Mirtis. W jaskini mieliśmy niezłą reprymedę.
-Co wam przyszło do głowy polować?! Macie tylko pół roku!!!-wydarł się tata.
Mirtis???

piątek, 8 sierpnia 2014

Od Natta do Arven cd.

Ech.. oczywiście jakby inaczej. Arven dzięki Mai wpadła na pomysł by zrobic sobie norę. A jako dobry partner oczywiście z chęcią im pomogłem. No dobrze może nie z chęcią ale pomogłem i nim słońce zdążyło wejśc. Arven z córkami i Mają spali zakopani pod ziemią. Ułożyłem się przed wejściem do nory i nasłuchiwałem. Jednak długo nie wytrzymałem. Owinąłem się skrzydłami i zasnąłem. Obudziły mnie pierwsze promienie słońca. Usłyszałem jak pazury małego wilka posuwają się po świeżej ziemi.
-Tatko. - usłyszał cichutki głosik za sobą.
-Mirtis kochanie idź spac.
-Koszmary. - jej słowa jeszcze były niepewne i chwiały się ale mimo to je rozumiałem.
-Złe sny? - zapytałem. - Nie musisz się bac. To tylko sny. 
-Nie. - pokręciła głową. - To sny nie.
-To tylko sny.- powtórzyłem ale miałem niejasne przeczucia co tak naprawdę się stało. Ale nie mogło się stac. To niemożliwe.
-Nie! - krzyknęła. - To było prawda.Oni znikali.
-Jak to znikali? Jacy oni?
-Wilki szare znikały.-  drążyła uparcie. Wiedziałem o co jej chodzi ale nie mogłem w to uwierzyc.
-Arven!- zawołałem ją  odpowiedziało mi głuche westchnienie. -Arven choc szybko.
-Już. - mruknęła sennie. - Mirtis maleńka idź spac zaraz mam przyjdzie i wygoni koszmary. Mirtis wbiegła do nory a zaraz za nią pojawiła się głowa Arven.
-Co jest? Obudziłeś mnie. - powiedziała z wyrzutem.
-Kochanie. Mirtis ma wizje...

Arven?  Nie było bardzo krótkie :) Może troszkę... 

Od Arven-cd. Natta- do Natta

-Och... Jakie to urocze...-pisnęłam podnosząc Maję. Przytuliłam ją  mocno-tak dobrze, że cię mam. Mogą tam zostać, ale powiększę to trochę, bym też się zmieściła.
Natt???Niestety masakrycznie krótkie. 

Od Natta do Arven cd.

Była wykończona, widziałem to w jej oczach. I dziwiłem się jak udaje jej się mówic a tym bardziej usmiechac. Polowanie nie zajęło mi długo. Dzięki swemu żywiołowi bez problemu odnajdywałem zwierzynę, każde żywe stworzenie zostawiało za sobą cieniutką linijkę życia i po niej zawsze podążałem.
Wróciłem do jaskini i zastałem Arven opiekującą się moimi córkami.  Na ich widok serce zaczeło mi topniec. Położyłem sarnę i zabraliśmy się za jedzenie. I w tedy ta króliczka co znalazła ją Arven zaczęła wnosic wilczyce do swojej norkoklatki.
Arven wybuchła śmiechem. Ja również się uśmiechnąłem.
-Maja  lubisz je? - spytała z pobłażaniem moje słońce podchodząc do króliczki. Zawstydzona popatrzyła na Arven i widząc jej uśmiech odpowiedziała tym samym i kiwnęła pośpiesznie małą główką.

Arven???

Od Arven-cd. Natta - do Natta

Gdy dolecieliśmy klapnęłam na ziemię. Położyłam się i zaczęłam lizać najpierw Mirtis, następnie Riaan.
-Która zostanie następną Alfą?- zapytałam.
-Narazie skupmy się na wychowaniu ich- uśmiechnął się. Odpowiedziałam tym samym. Ziewnęłam, po czym zaburczało mi w brzuchu.
-Głodna jestem- jęknęłam wstając.
-Śpij Arven, ją zapoluję- Natt poszedł do wejścia.
-Dziękuje- podeszłam i polizałam go po pyszczku. Gdy wyszedł do jaskini wpadła Maja, po czym klapnęła obok szczeniąt. Po godzinie wrócił Natt z sarną. Wzięliśmy się za jedzenie. Wtedy zauważyłam, że Maja wkłada szczeniaki do swojej dziurki-klatki.
Natt???

Znalezienie towarzysza - Mirtis

Siedziałam samotnie przy jednym z kamieni w bezkresnej dolinie. Tatko i mamusia mówili, że nie jest to łatwe, ale ja już nie mogę. Po prostu nie mogę. Czuje jak oni umierają.Tracą wszystko i wszystkich co kochali.  Za każdym razem gdy łapię mnie wizja.  To nie jest normalne, a tym bardziej przyjemne.
Jedna samotna łza zleciała z moich rzęs.  skapując na ziemię. Odpowiedziało mi ciche westchnienie trawy.
-Spragniona? - spytałam trawę. Wiem jak absurdalnie to brzmi ale słyszałam czasem ciche głosiki źdźbeł trawy, liści, korzeni drzew, ciche szmery ziemi. Nikomu o tym jeszcze nie mówiłam. Boje się powiedzieć. Odpowiedzią trawy było kolejne westchnienie. Przez łzy uśmiechnęłam się do niej.
-Szkoda, że nie panuje nad wodą. Gdyby Riaan tu była na pewno zdołała by coś zrobić.- mruknęłam do trawy.
-Z kim rozmawiasz? - zapytał mnie jakiś głos cichutki, prawie niesłyszalny.
-Gdzie jesteś?  - spytałam podrywając się na równe nogi.
-Tutaj. - cichutki głosik mi odpowiedział. Spojrzałam w stronę skąd dobiegał.  Na trawię kilka kroków przede mną siedziała mała myszka.
-Ach... to tylko mysz. - mruknęłam do siebie i znów usiadłam.
-Nie jestem myszą! - krzyknęła oburzona podchodząc bliżej mnie. Była całą czarna.
-Doprawdy? A czym jesteś jak nie myszą?
- Myszelką
-Myszelką ?
-Tak myszleką. Myszy sa naszymi dalekimi kuzynami.
-A czym się różni myszelka od myszy? - zapytałam zdziwiona.
- Myszelki potrafią to. - powiedziała z dumą znikając. Po prostu rozpłynęła się w powietrzu,by następnie pojawić się na mojej łapię.
-Niesamowite. - mruknęłam. - Jak masz na imię?
-Meri. - odparła. - A ty jesteś bardzo mięciutka. - uśmiechnęłam się patrząc jak myszka zwija się w kuleczkę i zasypia na mojej łapię. A czemuż nie przespać się? Wyciągnęłam łapy i ułożyłam na nich głowę. Starając się przy tym nie obudzić Meri.

Od Natta do Arven cd.

Wiedziałem! Wiedziałem, że coś się stanie! A ona jak zwykle mnie nie posłuchała.
-Arven! - krzyknąłem ale ona nie słyszała leciała dalej i w tedy go zobaczyłem orła, a raczej coś na jego kształt. Mimo, że nigdy nie widziałem czegoś takiego wiedziałem, że to wysłannik Masy. Był jak cień, cały czarny.Złapał moją ukochaną. Wzbiłem się w powietrze ale byłem za wolny. Nim zdążyłem dolecieć Arven spadała, a ten jej nieszczęsny królik razem z nią, opatuliła go skrzydłami.
-Arven! - wrzeszczałem dolatując do niej. Leżała z szeroko otwartymi oczami w kolorze fiołków na ziemi. Przerażony królik czmychnął w krzaki.
-Arven!Arven! Moje słońce. Proszę nie możesz mnie zostawić...- lamentowałem stojąc nad nią. Jej powieki delikatnie prawie niezauważalnie drgnęły.
-Ci...-wychrypiała.- ciąż...szczeniaki...- jej głos był przesiąknięty bólem.
-Szczeniaki? - spytałem będąc na granicy histerii. -Jak to szczeniaki?!
-Szcze...- ale nie zdążyła krzyknęła przeraźliwie. A ptaki z pobliskich drzew odleciały w popłochu.
- Jesteś w ciąży?- spytałem jak ostatni debil.
-Ta..-wychrypiała wstrząsana kolejnymi atakami bólu. Arven jest w ciąży! To wspaniale. Niesamowite!
-Czemu mi nie powiedziałaś?- zapytałem lecz od razu zamilkłem zdając sobie sprawę, że spadła z olbrzymiej wysokości i.. o bogowie rodzi! Nie! Nie! Masa Sun Moon i inne cholerstwa pomocy! I teraz to do mnie dotarło. Nie zdążę dolecieć i przylecieć z powrotem z innym wilkiem sam muszę odebrać poród!
-Na..- chrypiała dalej Arven. - Szczeniaki..- Co? A szczeniaki. I w tedy zobaczyłem na wiosennej trawię wśród krwi jednego małego szczeniaka, owiniętego w błonkę. Musisz ją przegryźć. Podszepnął mi jakiś głos. Spanikowany postanowiłem go posłuchać. Przegryzłem błonę i zacząłem lizać małą wilczycę. Była cała niebieska. A zaraz za nią wyłoniła się druga błonka z szczeniakiem. Tym razem głos nie musiał mi podpowiadać, przegryzłem błonkę. Spazm strachu wstrząsnął moim ciałem. Nie słyszałem bicia serca ani tego nowego szczeniaka ani mojej Arven, ani niebieskiej wilczycy
-Nie. -wyszeptałem liżąc małą czarną jak noc wilczycę na przemian z niebieską jak wody mórz . Ale nic się nie działo.
-Masa... Matko... proszę. Nie zabieraj mi ich. - krwawe łzy spływały po moim pysku. Skapując na brązowy pysk mej ukochanej.  - Nie możesz mi ich zabierać!- krzyczałem w noc. Patrząc na nieruchome ciało mojej ukochanej i jej szczeniąt.  I w tedy po raz pierwszy Masa mnie wysłuchała. Jasne światło  rozjaśniło noc. Niebieskozłote promienie zsunęły się z nieba. I duszę moich ukochanych wilczyc  zsunęły się do ich ciał. Bum... usłyszałem pierwsze uderzenie serca i omal nie rozpłynąłem się z ulgi i szczęścia.
-Synu.- usłyszałem głos, delikatny kojący. Spojrzałem w stronę skąd dochodził. Obok mnie stały dwa rozmyte wilki jeden niebieski a drugi złocisty. Nie wiedziałem skąd ale byłem pewny, że to Masa i Water. Wargi złotego wilka uniosły się w uśmiechu.
-Zajmij się nimi jak najlepiej potrafisz.- powiedziawszy to podeszła do czarnej wilczycy i delikatnie przejechała łapą wzdłuż jej ciała. Następnie Water to samo uczynił z niebieską wilczycą. I bez słowa wyjaśnienia postacie wilków się rozmyły.
-Arven.. Moja najukochańsza Arven. Obudź się- wyszeptałem i ona mnie posłuchała.  Otworzyła te swoje piękne fiołkowe oczy i popatrzyła na mnie.
-Natt. Szczeniaki. - wychrypiała.
-Są. Nic im nie jest.- Przesunąłem się pokazując jej dwie wilczyce leżące obok niej i piszczące cichutko.  Uśmiechnęła się blado.
-Niebieska Riaan i  czarna Mirtis. - wyszeptała.
-Riaan, Mirtis powtórzyłem. Ładnie. - uśmiechnęła się w odpowiedzi nawet nie spoglądając na mnie.
Patrzyła jak wilczyce ssą mleko. Westchnęła cicho.
- Jestem taka zmęczona. - wyszeptała.  Dziękować bogom mimo, że nie byłem szybki to siły mi nie brakowało. Złapałem dwie małe wilczyce do pyska. A moją Arven  otuliłem łapami. I z trudem machają skrzydłami wzbiłem w powietrze...

Arven???  O bogowie.... trochę długaśne? Em... oj.. No dobra nieco się rozpisałam :) 

Od Kazumy

- Ciekawe co jest tak miłe? Spanie! Tak spanie! Ulubiona rzecz! Aż szkoda iż jako dawny kapitan nie miałam okazji tego robić. Dobra... Gdzie się położyć? Znajdę liście drzewa wielkiego. Taa... Czemu nie użyję naparu.!? A przecież nie mogę go użyć teraz. Zapomniałam. - poszłam dalej - Jest! Wreszcie są! - ułożyłam je i położyłam się. Chwilę potem usłyszałam kroki. Wstałam i schowałam się. Podszedł tam wilk. Skoczyłam: 
- Kim jesteś! 
                                                                                                                     Amira???

czwartek, 7 sierpnia 2014

Od Arven-cd. Natta- do Natta

Spojrzałam w dół na przyjaciela.
-Natt! Natt obudź się!- delikatnie pacnęłam przyjaciela łapą. Basior powoli otworzył oczy.
-Przepraszam. Strąciłam cię. Głupia jestem-tym razem ja się pacnęłam.
-Nie ty jesteś głupia. Miałem wizję, rozumiesz??? Byłaś, byłaś Loną, a ja widziałem całe życie od straty matki do śmierci-przyznał emocjonalnie.
-I to twoje wytłumaczenie?!-oburzyłam się.
-Coś ci się stanie, nie rozumiesz?!-tym razem on krzyknął. 
-Nie. Nie rozumiem- prychnęłam i odleciałam. Nagle usłyszałam przeraźliwy krzyk Natta, i po paru sekundach znalazłam się w szponach orła. Drapnął moje skrzydło, ja go w rewanżu ugryzłam. I to był mój błąd, bo upuścił mnie. Spadłam  na ziemię z wysokości dwudziestu metrów, używając skrzydła niczym spadochronu. Gruchnęłam o ziemie z jękiem.
                                                                                                                                  Natt???

środa, 6 sierpnia 2014

Od Natta do Arven cd.

Bez żadnych wyjaśnień tak po prostu powiedziała ,,nie" i wzbiła się w powietrze. Cóż miałem zrobić? Rozłożyłem skrzydła i popędziłem za nią. Bez przechwałek dobrze latałem. Ale Arven... ech.. Arven latała jak ptak. Byłą zwinna i szybka. Czasem zastanawiałem się czy aby na pewno nie jest ptakiem z sierścią zamiast piór. Dzięki Moon i Sun jej skrzydła były białe a sama brązowa. Bo gdyby miała maść czarną już dawno bym ją zgubił. Z trudem udało mi się ją dogonić zrównałem się z nią, gdy to się stało. Nagły rozbłysk przed oczami i nagląca ciemność. Czułem jak spadam w dół i w dół. I już nie byłem przy Arven już nie byłem Nattem. Strzępki informacji na imię jej Lona ma niebieskie oczy szara sierść, mieszka w dolinie... nie mogę rozszyfrować nazwy jest w jakimś innym języku. Kilka obrazów, Lona śmiejąca się do Farena jej brata, biegając przez las z rodzeństwem. Jej szloch po stracie matki. Jak wykonuje swoje zajęcia: pilnuje szczeniąt. A potem ostatnia wizja. Jest ciemno, bardzo ciemno. Błysk kłów, wściekły warkot i przeszywający ból w całym ciele. To nie był fizyczny atak, tylko magiczny. Czuje ten ból jakby był mój i choć wiem, że nie zginę od magi. Krzyczę razem z nią. Nagle otwieram oczy  i napotykam na drugą parę  pięknych fiołkowych oczu. Jej oczu. Wpatrują się we mnie przerażone. Serce bije mi w oszalałym tempie. A Arven patrzy na mnie jakby był duchem.

Arven? Wiem odbiło mi :) I tamto opowiadanie nie było krótkie fajnie je się czytało :) Jeśli pokrzyżowałam ci plany z pisaniem to sorry. 

Od Arven-cd. Natta-do Natta

-O co chodzi z tym tak jakby?-powtórzył.
-No bo, zauważyłam płaczącego króliczka. Więc go podniosłam. Powiedziałam, żeby się uspokoił, bo nic mu nie grozi. Więc zaczął do mnie mówić mamo. Więc to tak jakby towarzysz, bo bardziej jestem jego mamusią-przyznałam się. Natt powoli wstał i podszedł do mnie.
-Będziesz świetną, i mamą i opiekunką, ale poproś o pomoc Kazumę-po czym nachylił się by mnie polizać, ale ja odsunęłam się kręcąc głową.
-Nie- po czym wzięłam Maję w zęby i odleciałam. Natt poleciał za mną.
                                                                                                    Natt???Trochę krótki, nie??? ;)

Od Natta do Arven Cd.

Spodziewałem się, że Arven pierwsza będzie mieć towarzysza. To było do niej tak podobne. Ale co ją podkusiło, żeby łapać małego królika!
-Ładny prawda?- spytała niewinnym głosikiem z uśmiechem. Westchnąłem jeszcze się do końca nie otrząsnąwszy. Położyła go na ziemi,  a on aż dziw nie uciekł tylko schował się pomiędzy jej łapami. I przerażonymi ślepkami wpatrywał we mnie.
-Ci... Maja. - zamruczała do niego.A raczej niej,  - Mimo, że wygląda jak wielki zły wilk w duszy jest barankiem. Nic ci nie zrobi.
-Ha ha. Bardzo śmieszne! Barankiem?!
-No już już!- powiedziała w obronie. - Nie wiedziałeś, że jesteś barankiem?- znów ten niewinny uśmieszek.
Westchnąłem cicho w odpowiedzi. dalsze sprzeczki nie miały sensu. Skończyło by się na tym, że sam uwierzyłbym, że jestem barankiem.
-Skąd ją wzięłaś ?- zapytałem ignorując poprzedni temat.Na co ona wybuchnęła śmiechem
-Nie śmiej się, tylko odpowiedz.  I co oznaczało to ,,tak jakby" ?

Arven ???

wtorek, 5 sierpnia 2014

Od Arven-cd. Natta- do Natta

-Hej, hej. Spokojnie. To ja!- wyszłam z krzaków.
-Wiesz ty co!-wykrzyknął-Prawie dostałem zawału serca!
-Cykor...-zaśmiałam się.
-Ale śmieszne... Co ty tam robiłaś?!-zapytał.
-Goniłam królika. Popatrz-wyjęłam króliczka. Trząsł się cały-Spokojnie Maja-szepnęłam do niej.
-Towarzysz?!-Natt niemal się udławił.
-Tak jakby...
Natt???

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Od Natta

Wolnym tempem. Łapa za łapą posuwałem się na przód. Niebo było dziś bezchmurne i nawet jeden mały obłoczek nie zakłócał  blasku księżyca. Do pełni było jeszcze daleko, ale mimo to Las Nocy wyglądał niesamowicie, uwielbiałem tu przychodzić. Pobyć chwile sam ze sobą. Stanąłem, rozłożyłem na chwilę skrzydła przyjemne było to uczucie choć na chwilę je uwolnić.  Obróciłem się  kilka razy wokół własnej osi i ułożyłem pod drzewem opatulając   skrzydłami. Westchnąłem cicho i  zamknąłem oczy. Ciekawe  gdzie podziała się moja Arven, od rana jej nie widziałem.
Z rozmyślań wyrwał mnie cichy szmer pazurów, wbijających się w ziemię. Warknąłem cicho poirytowany. I szybko podniosłem na równe nogi.
-Wyjdź kimkolwiek jesteś. - krzyknąłem w noc, odpowiedział mi szelest pobliskich krzewów.

( a więc zaczynamy pisać!  :) Niech ktoś dokończy, nie bać się, odpowiadać )

Nowa wadera!!!

Nowa wadera dołączyła do watahy!!!

Imię: Amira (po arabsku "księżniczka", jej prawdziwe imię to Picallo) 
Płeć: Wadera 
Wiek: 2 lata 
Cechy: Jest zwinna, szybka, sprytna, pomysłowa, waleczna, odważna, uparta, stanowcza. Na ogół jest cierpliwa i wrażliwa. Zawsze czujna, nieufna, ostrożna, pewna siebie i rozsądna. Poza tym spokojna, szczera, tolerancyjna, inteligentna, silna. Nigdy się nie poddaje i nigdy nie marzy. Znakomita aktorka, czasem ryzykuje. Trudno z nią nawiązać kontakt. Nigdy nie jest ciekawska ani dociekliwa, ma swoje tajemnice. Trochę wredna i opryskliwa, spostrzegawcza, zadziorna. Bardzo wytrzymała. Wszystko co się na nią złego powie zapamiętuje. Poza tym wybredna i humorzasta. Z natury samotniczka, ale szuka partnera. 
Stanowisko: Zwiadowca 
Żywioł: Piasek... i Powietrze 
Moce: Wszystkie związane z żywiołami, niewidzialność, potrafi wpłynąć na wilka - hipnotyzując go (kazać mu zrobić coś wbrew jego woli). 
Patron: Air 
Partner: Szuka... 
Rodzina: Nie chce znać. W innej watasze i zmarła, patrz. historia. 
Historia: Urodziła się na pustyni, nazwana Picallo. Jej wataha była wędrowcami. Całe miesiące wędrowała. Zmarła jej matka, zabita przez ojca (swojego męża), by "wymienić" na nową, lepszą. Jednak nie doczekali się ani ślubu, ani dzieci. Zmarł ojciec. Przyszła macocha wróciła do swojej watahy (była z innej). Więc Picallo została przywódcą. Zmienili jej imię na Amira. Dowodziła krótko. Okazało się, że macocha zaszła w ciążę, urodziła syna. Wróciła z powrotem. Picallo-Amira została zrzucona z władzy i została służącą. Po kilku tygodniach jednak zbuntowała się i uciekła. Zrobiła się samotniczką. Nie ufała nikomu. Nie mieszkała nigdzie. Biegła, dniami i nocami, szukając schronienia. Dawno by jej nie było, jedynie jedna myśl dzielnie trzymała ją na nogach. "Gdzieś tam, daleko, jest moje miejsce. I ktoś, kto na mnie czeka...". Ale jednak dni i tygodnie mijały, a nic nie znalazła. Podczas swojej podróży napotkała węże Hisette i Skales'a (czyt. Skeils'a). Doprowadzili ją do Nilu, gdzie znalazła watahę. Chce tu "zatrzeć" blizny z przeszłości i założyć rodzinę. 
Towarzysz: Wkrótce. 
Właściciel: magia13 

niedziela, 3 sierpnia 2014

Nowa wadera!!!

Do watahy dołączyła nowa wadera- BETA!!!


Imię: Kazuma 
Płeć: Wadera 
Wiek: 3 lata 
Cechy: Nieustępliwa ,przekonująca ,zabawna ,zdyscyplinowana trochę ,energiczna ,zwinna 
Stanowisko:  przywódczyni wszystkich wojowników, Samica Beta
Żywioł: Tak praktycznie to Wojna 
Moce: Ciche skradanie ,niewidzialność 
Patron: Water 
Partner: Kto ją będzie chciał jest szczęściarzem ;) 
Rodzina: Opuściła 
Historia: Ale biografia ,bo miałam pewien problem kiedyś z jedną graczką ,bo miała co innego napisane niż kazała 
Towarzysz: Nie ma jeszcze zakładki 
Właściciel: Ipatka98 

Nowy Basior!!!

Powitajmy nowego basiora!!! 


Imię: William (Will) 
Płeć: Basior/Samiec 
Wiek: 2 Lata 3 Miesiące 
Cechy: Jest miły, towarzyski, zabawny, cichy i nieśmiały.Jest niewidomy od urodzenia.(Tak jak siostra bliźniaczka) Wie, że inne szczeniaki nie chciały się z nim bawić, więc nie lubił chodzić do szkoły. 
Stanowisko: Przywódca Wszystkich Wojowników 
Żywioł: Ogień, Ziemia . 
Moce: Czyta w myślach, teleportuje się, umie stawać się niewidzialny, samozapłon, podczas walki jego futro może się zapalić, jest odporny na ogień, panuje nad ziemią. 
Patron: Fire, Uniwers. 
Partner: Szuka kogoś kto nauczy go kochać sercem a nie oczami. 
Rodzina: Ma siostrę, ale jej szuka. 
Historia: (uzupełnię) 
Towarzysz: -- 
Właściciel: Dryadalis

Witamy!

Witaj w Watasze Złotego Słońca! Formularze przysyłajcie na doggi do Julinka lub Milka787878.