-Natt! Natt obudź się!- delikatnie pacnęłam przyjaciela łapą. Basior powoli otworzył oczy.
-Przepraszam. Strąciłam cię. Głupia jestem-tym razem ja się pacnęłam.
-Nie ty jesteś głupia. Miałem wizję, rozumiesz??? Byłaś, byłaś Loną, a ja widziałem całe życie od straty matki do śmierci-przyznał emocjonalnie.
-I to twoje wytłumaczenie?!-oburzyłam się.
-Coś ci się stanie, nie rozumiesz?!-tym razem on krzyknął.
-Nie. Nie rozumiem- prychnęłam i odleciałam. Nagle usłyszałam przeraźliwy krzyk Natta, i po paru sekundach znalazłam się w szponach orła. Drapnął moje skrzydło, ja go w rewanżu ugryzłam. I to był mój błąd, bo upuścił mnie. Spadłam na ziemię z wysokości dwudziestu metrów, używając skrzydła niczym spadochronu. Gruchnęłam o ziemie z jękiem.
Natt???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz